5 października 1955

"Gdy wizerunki wielkich historycznych postaci docierają do nas z głębokiej starożytności, odbiera się je jakoś dużo łatwiej. Nawet jeśli zasnute są mitami i legendami, są bardzo przekonywające. Za zasłoną czasów wszystko wydaje się możliwe. Pisarze i artyści wszystkich wieków poświęcają tym odległym postaciom swoje najlepsze natchnienia. Całe pokolenia są inspirowane przez tych dalekich bohaterów i bohaterki. Nikt im nie zazdrości, nikt nie zastanawia się nad tym, jak dokonali wielkich czynów. Pozostają tylko jako kamienie milowe na drodze ludzkiego postępu.

"Inaczej rzecz się ma, gdy idzie o postacie z niedalekiej przeszłości, nie mówiąc już o teraźniejszości. Weźcie na przykład biografie niedawno zmarłych wielkich ludzi. Ileż w nich napisano rzeczy nieistotnych i niecharakterystycznych! Dowodzi to jedynie, że ostateczna istota ich życia nie została jeszcze zważona i należycie oceniona. Nieodmiennie wprowadza się najbardziej wątpliwe, najmniej dowiedzione szczegóły, z których się wyciąga jeśli nie całkiem ujemne, to możliwie umniejszające wnioski.

"Oczywiście z upływem wieków szale wagi zrównoważą się. Sprawiedliwość narodów usunie wiele z tego, co zaciemniało oczy współczesnych. Wszak sąd wieków nie musi koniecznie umniejszać. Nawet z odległości stu lat widzimy, że dużo spraw samoistnie dochodzi do równowagi. Jeszcze nie zetlały drukowane stronice, na których wielkie postacie zostały oczernione i zniesławione. W pamięci naszych dziadów żyje wspomnienie o tym, jak okrutnie i niesprawiedliwie szydzili ludzie ze zjawisk, które już po niespełna stuleciu miały się stać chlubą ich własnego kraju, a nawet całego świata. Dziś my obserwujemy to samo.

"Przesuwają się przed nami piękne kobiece i męskie postacie, prawdziwi twórcy kultury. I wydaje się, że warto je poznać już teraz, nie odkładając niepotrzebnie do archiwów i skrzyń, aby dojrzały w ludowych wyobrażeniach..."

Z przedmowy do Listów Heleny Roerich, tom 1 (1929-1938)

Ostania modyfikacja 05-10-2017